sympatycznych. Z prawdziwych

pamiętam na przykład

Ezrę Pounda, którego nazwisko

pada w jednym z tytułów,

albo ów Śnieg z połowy listopada

który, jak sądzi autor, zanim stopniał,

przykrył wszelkie zło.

Z nieprawdziwych Kiriłłow, samobójca

a jednak budowniczy, czy ów

profesor, jak mu tam,