za kantorkiem Gresham Hotel,

na Bloomsbury Street, gdzie

byłem recepcjonistą,

więc wiem, o jaką pracę mu chodzi;

będziemy się wszyscy dokształcać,

wychodzić ze wspólnego pokoju

do ubikacji z książką

i ołówkiem, zakreślać, zapamiętywać

i wracać tak, żeby jednak szef

nie widział; aż zostaniemy