jeszcze teraz), drugiego maja

1975 roku, kiedy zszedłem

ze schodów, a potem jeszcze

niżej, w podziemie dworca

i znowu poczułem ten smród

tysięcy papierosów wypalonych

tutaj tego dnia (to znaczy

dzisiaj) i zdałem sobie sprawę

że nic stąd nie wywietrzeje

nigdy, bo nie ma gdzie,