do rodziców twojej żony, jest samo,

bez ciebie i bez swojej matki.

Myślisz o tym wszystkim zanim otworzą się drzwi,

gdy śnieg prószy ci w twarz, chociaż jest

trzecia dekada marca, przemierzając szybko

ten krótki dystans między przystankiem a domem.

Nagle zauważasz tę codzienną samotność, jakby wbrew sobie

i wbrew tym, o których myślisz.

List do Jerzego Ficowskiego

Wiesz, wtedy (choć piszę to