słuchając słów Rubaszkina
(na litość boską, czy choć
dobrze zapamiętałem
to nazwisko) przypominanych
gorączkowo nocą, kiedy schodziłem
ze schodów (trzy razy
gorsza była zresztą
wspinaczka na to trzynaste
piętro; i znów zaczynam
cię zanudzać topografią