i iść na podwórko (czy tak już musi zostać?

Colette raz powiedziała, że mógłbym mówić

całkiem dobrze). Na podwórku dzieci

też mi o tym przypominały, wołały

piot-huź, piot-huź, jakby wiedziały

i koniecznie chciały się tym ze mną podzielić,

że przyjechałeś z Francji. Ale wkrótce

zrozumiałem, że szło o inny kraj,

to znaczy o innego dziadka.

(Nie wiem, jak to się stało, że one