— A przecież nie robiliście każdy swego, jeżeli pisać to znaczy robić coś, a czytać — też.

— Ależ znaczy tak.

— No i leczyć kogoś, przyjacielu, i dom budować, i tkać, i z pomocą jakiejkolwiek sztuki jakiekolwiek dzieło sztuki wykonywać — to przecież zawsze znaczy: coś robić.

— Owszem, tak.

— Więc cóż — powiadam — czy myślisz, że państwo byłoby dobrze urządzone z pomocą takiego prawa, które by nakazywało, żeby każdy swój płaszcz sam robił i prał, i buciki sobie szył, i kubek sobie robił sam i skrobaczkę32, i wszystkie inne rzeczy w ten sam sposób — cudzego żeby nie tykał, a tylko swoje żeby każdy wykonywał i robił?

— Nie wydaje mi się — powiada.

— A prawda — mówię — że gdyby w państwie panowała rozwaga, to ono byłoby dobrze urządzone?

— Jakżeby nie — powiada.

— Więc nie o to chodzi — mówię — żeby takie rzeczy i żeby w ten sposób swoje robić — nie może na tym polegać rozwaga.

— Nie wydaje się.