— Zdaje się — powiada Kritias — że to od kogoś innego. Bo przecież nie ode mnie. Skądże?!

— Ale co to za różnica, Sokratesie — mówi tamten, Charmides — od kogo ja to słyszałem?

— No, żadna różnica — powiadam. — W ogóle nie to należy brać pod uwagę, kto coś powiedział, tylko to, czy dane powiedzenie jest prawdziwe, czy nie.

— Teraz mówisz słusznie — powiada.

— Na Zeusa — mówię — ten, co to powiedział, nie myślał tak, jak te słowa brzmią, że rozwaga to tyle co: robić swoje. Czy ty myślisz, że nauczyciel w szkole nic nie robi, kiedy pisze albo czyta?

— Ja tam myślę — powiada — że on i wtedy coś robi.

— A czy myślisz, że nauczyciel tylko swoje własne imię pisze i czyta, czy też was, chłopców, uczy i wyście nie mniej pisywali imiona nieprzyjaciół, jak i wasze własne, i przyjaciół?

— Nie mniej.

— A czy to była jakaś drobiazgowa rozwlekłość i brak rozwagi, kiedyście tak robili?

— Nigdy w świecie.