— Ani też nie potrafi tego zrobić, zdaje się, nikt inny, tylko lekarz — wcale nie ten rozważny. Musiałby być jeszcze lekarzem przy tej rozwadze.
— Jest tak.
— Więc najprawdopodobniej, jeśli rozwaga jest tylko wiedzą o wiedzy i o niewiedzy, to ani lekarza rozpoznać nie potrafi i dojść, czy on się zna na swojej sztuce, czy się nie zna, tylko udaje albo mu się zdaje, że coś umie, ani nie rozpozna nikogo innego z tych, którzy choć coś trochę wiedzą, tylko rozezna uczestnika tej samej sztuki, tak samo, jak i inni rzemieślnicy.
— Okazuje się — powiada.
XIX. — Więc jakiż pożytek — mówię — Kritiaszu, mielibyśmy jeszcze z rozwagi, gdyby ona była taka? Gdyby człowiek rozważny, jakeśmy to zakładali, wiedział, co wie i czego nie wie, o jednych rzeczach wiedział, że je zna, o drugich, że ich nie zna, i umiałby te same stany rozpoznawać u drugich, to wielki by nam pożytek przynosiła rozwaga. Bobyśmy mogli przejść przez życie bez błędu — my sami, mający rozwagę, i wszyscy inni, którzy by byli pod naszymi rządami. Bo ani sami nie bralibyśmy się do działania w zakresie, na którym się nie rozumiemy, tylko byśmy wyszukiwali takich, co się znają, i tym byśmy prace powierzali, anibyśmy swoim podwładnym nie polecali robić nic innego, jak tylko to, co by oni najsłuszniej robić mogli. A to by było to, o czym by posiadali wiedzę. W ten sposób mógłby pięknie kwitnąć dom, w którym by rozwaga panowała. Mogłoby kwitnąć państwo i wszystko, gdzie by tylko rządziła rozwaga. Bo po usunięciu błędu, a za wskazówkami słuszności w każdym działaniu musi nas spotykać powodzenie, a za powodzeniem idzie szczęście. Czyż nie tak, powiadam, Kritiaszu, mówiliśmy o rozwadze, mówiąc, jak wielkim dobrem byłoby: wiedzieć, co ktoś wie i czego nie wie?
— Tak jest — powiada — tak jest.
— A tymczasem — mówię — widzisz, że nigdzie się żadna tego rodzaju wiedza nie zjawia.
— Widzę — powiada.
— A może przynajmniej takie oto dobro przynieść potrafi to, cośmy teraz jako rozwagę znaleźli, ta wiedza o wiedzy i o niewiedzy, że kto by ją posiadał, ten i łatwiej by się uczył, do jakiejkolwiek by się wziął nauki, i wszystko by mu się jaśniej przedstawiało, bo w każdej chwili miałby na oku nie tylko przedmiot studium, ale i naukę samą. Taki i drugim piękniej każdą rzecz wyłożyć potrafi, której się sam nauczy, a ci, którzy będą wykładali bez tego, będą dawali wykłady słabsze, lichsze. Może to, przyjacielu, tylko coś w tym rodzaju potrafimy zyskać na rozwadze, a my za czymś większym patrzymy i szukamy, czy się tam nie znajdzie jakiś pożytek większy, niż jest naprawdę?
— No, bardzo możliwe, że tak jest — powiada.