LI. Sokrates: Dobrze, żeś przypomniał. To pewnie będzie to, że wstęp mówi się na początku. To mówisz, co? Takie subtelności techniczne!

Fajdros: Tak.

Sokrates: A potem jakaś ekspozycja, potem dowody, po trzecie świadectwa, a po czwarte prawdopodobieństwa. I podobno jakieś potwierdzenie i poboczne potwierdzenie ma mówić ten nieoceniony majster mów z Bizancjum.

Fajdros: Ty myślisz o Teodorze? To zasłużony człowiek.

Sokrates: Jeszcze jak! I jak robić replikę główną i poboczną, w oskarżeniu i w obronie. A ślicznego Euenosa z Paros163 nie wyprowadzimyż164 na plac, tego, co to pierwszy wynalazł „doniesienia wstępne” i „pochwały uboczne”? Niektórzy powiadają, że on nawet i „besztania uboczne” miał wierszem mawiać, taką miał pamięć; to mądry człowiek! A Tyzjaszowi165 i Gorgiaszowi dajmy pokój. Ci niech śpią, ci, co to uważali, że prawdopodobieństwa więcej warte niż prawda, a siłą wymowy tego dokazywali, że się to, co małe, wydawało wielkie, a co wielkie, jak małe, a co najnowsze, wyglądało jak stare, a co sprzeczne, jak nowe; i ową zwięzłość mów wynaleźli i to rozwodzenie się bez końca nad wszystkim. Jak to raz Prodikosowi166 opowiadałem, to się śmiał i mówił, że on tylko sam jeden wynalazł to, czego potrzebuje sztuka wymowy: a potrzebuje, powiada, ani długich mów, ani krótkich, tylko w samą miarę.

Fajdros: Bardzo mądre, Prodikosie.

Sokrates: A Hippiasza167 nie wymienimy? Z tym by się z pewnością zgodził tamten gość z Elei.

Fajdros: Pewnie.

Sokrates: A Polosa168 „Muzeum figur retorycznych”, te jego na przykład diplazjologie, gnomologie, ikonologie? A słownik Likymniosa, który mu tamten darował, żeby napisał o pięknie brzmiących słówkach?

Fajdros: A czy to nie były po części wynalazki Protagorasa?