W całym tym ustępie Platon właściwie nic nie twierdzi; pyta tylko, próbuje; odpowiedzialność za twierdzenia zrzuca milcząco na Hippiasza, tak że niełatwo dojść na pewno, czego chce właściwie.
Trudno zrozumieć, dlaczego powtarza dwukrotnie zwrot „przyczyna nie jest przyczyną przyczyny”, dlaczego tak przeciwstawia sobie dwa pojęcia: coś, co wywołuje, i coś, co powstaje, przyczyna i skutek. Przecież każdą rzecz i zjawisko każde z wyjątkiem usuwającej się spod naszych badań i tonącej w mrokach paradoksu rzeczy czasowo pierwszej, każdą zwykliśmy uważać za skutek poprzedniej, a przyczynę jakiejś następnej. Jakikolwiek przykład z otaczającego nas świata weźmiemy, zawsze natrafimy na rzecz lub zjawisko, które powstaje pod wpływem jakiegoś zjawiska i samo jakieś inne zjawisko wywołuje.
Jeśli mówić słownikiem stosunków rodzinnych, to również trudno się zgodzić, żeby którykolwiek ojciec, oprócz Adama, nie był synem, jakkolwiek przyznać trzeba, że (niejeden) syn nie jest ojcem, choć i to nie jest wykluczone, ale też nie jest ani konieczne, ani oczywiste.
Więc nasuwa się znowu przypuszczenie, że Sokrates ma na myśli nie stosunki i przedmioty konkretne, ze świata, który nas otacza, a my z nim zmysłami obcujemy, tylko jakieś inne, wieczne, nadzmysłowe przedmioty „rzeczywiste”, różne od przedmiotów konkretnych, tutejszych, które sobie oznacza niekiedy wyrazami: syn, ojciec, przyczyna, coś, co powstaje, sprawiedliwość, mądrość itd.
Tak jak, innym językiem mówiąc: „być synem” znaczy przecież coś innego niż „być ojcem” i „być przyczyną” znaczy coś innego niż „być czymś, co powstaje”, tak w języku Platona krótko: syn nie jest ojcem i przyczyna nie jest czymś, co powstaje. Krótko, ale osobliwie. Bo tak samo mógłby ktoś twierdzić, że pies nie jest głodny, bo coś innego przecież: być psem, a coś innego jest: być głodnym.
Krytyka czwartej i krytyki rozbiór
Rozumowanie Sokratesa tak mniej więcej wygląda, a przynajmniej zdaje się wyglądać: Pierwiastek użyteczności nie stanowi istoty piękna, czyli to, co piękne, nie jest tym, co wywołuje dobro, bo na to nie pozwalają pewne oczywiste założenia i ich następstwa, a mianowicie:
1) Nigdy coś, co powstaje, nie jest tym samym, co i ten czynnik wywołujący, pod którego wpływem to coś powstaje. Skutek nie jest przyczyną (pierwsze założenie oczywiste).
Jeżeliby więc:
2) Dobro było czymś, co powstaje pod wpływem piękna, a piękno czymś, co wywołuje dobro,