Hippiasz: Ja się na to zgadzam. Mam wrażenie, że twoje argumenty przemawiają za mną i nie mam żadnego powodu, żeby się im sprzeciwiać.
Sokrates: Bezprawie tedy21, przyjacielu, znajdujemy u Lakonów22, i to największe u nich, gdzie, zdawało się, prawo najwyżej stoi. A oni ciebie chwalą, na bogów, Hippiaszu, i chętnie od ciebie słuchają czego? Naturalnie, że tego, co ty najlepiej umiesz — tych rzeczy o gwiazdach i co się dzieje na niebie?
Hippiasz: Ani troszkę; tego to nawet znosić nie mogą.
Sokrates: A to pewnie czegoś z geometrii chętnie słuchają.
Hippiasz: Nigdy; bo nawet rachować, powiem po prostu, wielu z nich nie potrafi.
Sokrates: To trudno, żeby znieśli, jak ty wykładasz o rachunkach.
Hippiasz: Bardzo trudno, na Zeusa.
Sokrates: A więc to, co ty najjaśniej i najściślej ze wszystkich umiesz rozbierać: o doniosłości głosek i zgłosek, o rytmach i harmoniach?
Hippiasz: O jakich tam, mój kochany, harmoniach i głoskach?
Sokrates: Więc co to za rzeczy, których chętnie od ciebie słuchają i chwalą? Sam mi powiedz, skoro ja nie znajduję.