Sokrates: Mnie nic nie przeszkadza. To będzie takie wspólne pytanie: za mnie i za ciebie.

Laches: Bardzo dobrze.

XXV. Sokrates: Więc powiedz mi, Nikiaszu, a raczej powiedz nam — bo ja i Laches trzymamy teraz razem w dyskusji — ty mówisz, że męstwo to jest wiedza o tym, co straszne i co budzi otuchę?

Nikiasz: Ja tak mówię.

Sokrates: A to — prawda — nie każdemu człowiekowi dane, żeby się na tym znał, skoro ani lekarz, ani wieszczek tego nie będzie wiedział i nie będzie tym mężnym, jeżeli nie uzyska w dodatku tej właśnie wiedzy. Czy nie tak mówiłeś?

Nikiasz: Tak mówiłem przecież.

Sokrates: Więc to według przysłowia, doprawdy: nie każda świnia może mieć tę wiedzę i nie każda może się stać mężną.

Nikiasz: Nie wydaje mi się.

Sokrates: Zatem jasna rzecz, Nikiaszu, że ty nie wierzysz w męstwo nawet kromiońskiej świni40. Ja to mówię nie dla żartu, tylko myślę, że z konieczności ktoś, kto tak mówi jak ty, nie przyzna męstwa żadnemu zwierzęciu albo będzie musiał uznać pewne zwierzę za tak mądre, że to, co tylko niewielu ludzi wie, bo to bardzo trudno poznać, to lew albo pantera, albo jakiś tam dzik będzie, jego zdaniem, wiedział. Koniecznie musi uznać jednaki do męstwa stosunek u lwa i u jelenia, u byka i u małpy ktoś, kto zakłada, że męstwo jest tym, za co ty je przyjmujesz.

Laches: Na bogów! Doskonale mówisz, Sokratesie; a ty nam, naprawdę, na to odpowiedz, Nikiaszu, czy powiesz, że te zwierzęta są mądrzejsze od nas, którym wszyscy zgodnie przypisujemy męstwo, czy też, wbrew zdaniu wszystkich, ośmielasz się odmawiać im męstwa?