— Nieprawdaż. Jeśliby zginęło wszystko, co złe, to czemu by wraz z nim wypadało zginąć i tym rzeczom, które nie są złe. Nie ma żadnego powodu. Zostaną zatem pożądania ani dobre, ani złe, choćby nawet przestały istnieć złe.
— Okazuje się.
— Więc to możliwe, żeby komuś, kto czegoś pożąda i pragnie, nie było miłe to, czego on pragnie i pożąda?
— Nie wydaje mi się.
— Czyż więc po ustaniu rzeczy złych zostanie jeszcze coś miłego?
— Tak.
— Nie może być, skoro właśnie zło było tą przyczyną, dla której coś zaczynało być miłe. Więc jak zło ustanie, to nie może dalej nic być miłe jedno drugiemu. Przecież po ustaniu przyczyny nie może dalej istnieć skutek.
— Słusznie mówisz.
— Prawda, zgadzamy się, że to, co przyjaźnie lgnie, to zawsze lgnie do czegoś i przez coś. I zdawało się nam wtedy, że to, co ani dobre, ani złe, lubi dobro przez zło?
— To prawda.