— Tymczasem teraz zjawia się chyba jakaś inna przyczyna pociągu i uroku przyjaznego.
— Zdaje się.
— Więc może naprawdę, jakeśmy tu przed chwilą powiedzieli, pożądanie jest przyczyną przyjaźni i to, co pożąda, to ciągnie przyjaźnie ku przedmiotowi pożądania w tym czasie, gdy pożądanie trwa? A to, cośmy poprzednio mówili o istocie tego, co miłe, to były jakieś bajdy i figle — jakby kto poemat układał nazbyt długi?
— Gotowo tak być — powiada.
— Zatem — powiedziałem — to, co pożąda, pożąda tego, czego mu brak. Czy nie?
— Tak.
— Ale co cierpi brak, to przyjaźnie ciągnie do tego, czego mu brak?
— Wydaje mi się.
— A zaczyna cierpieć brak, jeżeli mu coś zabiorą?
— Jakże nie?