— Na Zeusa — powiada — za nic by nie pozwolili.
— A komu by jednak?
— Jest tam jeden taki woźnica u ojca, zgodzony14 za pieniądze.
— Jak mówisz? Najemnikowi raczej niż tobie pozwalają robić z końmi, co by tylko chciał, i jeszcze mu właśnie za to płacą?
— No cóż — powiada — trudno.
— Ale zaprzęgiem mułów to chyba pozwalają ci kierować i jakbyś wziął batóg i chciał je kropić, toby ci pozwolili zapewne?
— Ale skąd by pozwolili — powiada.
— A cóż to znowu — powiadam — to nikomu nie wolno ich poganiać?
— I owszem, parobkowi od mułów wolno, jeszcze jak!
— A to sługa czy wolny?