— Przecież nie godzi się — powiada — chwalić takich rzeczy.

— Waham się — dodałem — bo to o Homera chodzi, powiedzieć, że to nawet bezbożne mówić takie rzeczy na Achillesa i wierzyć, kiedy drudzy tak mówią. Albo znowu to, że on się do Apollina odezwał:

Tyś mnie oszukał, Łuczniku! Ze wszystkich bogów najgorszy!

Już bym się pomścił na tobie, gdyby mi sił starczyło!162

I że z rzeką, która była bogiem, gotów był walczyć i słuchać jej nie chciał163. I że swoje włosy poświęcone komu innemu, rzece, Sperchejosowi164:

„chętnie bym dał, niech je nosi bohater Patroklos”, powiada.165

A ten już trup. I żeby on to zrobił, niepodobna uwierzyć. I to wleczenie Hektora166 około mogiły Patrokla167, i to zarzynanie jeńców koło stosu168 — wszystko, to powiemy, nieprawda i nie pozwolimy naszym chłopcom wierzyć, że Achilles, będąc synem bogini i Peleusa169, bardzo rozważnego męża i wnuka Zeusa, i będąc wychowankiem arcymądrego Chejrona170, był przy tym taki pomieszany i miał w sobie dwie sprzeczne choroby: brud połączony z chciwością, a z drugiej strony — butę w stosunku do bogów i ludzi.

— Słusznie mówisz — powiada.

V. — Zatem i temu nie uwierzymy i nie pozwolimy mówić, że Tezeusz171, syn Posejdona172, i Pejritoos173, syn Zeusa, wybrali się na te straszne porwania, ani że jakikolwiek inny syn boży albo bohater śmiał się dopuszczać czynów strasznych i bezbożnych, jak to dziś o nich nieraz kłamią. Zmusimy poetów, żeby im albo takich czynów nie przypisywali, albo ich nie nazywali synami bożymi, a jednego i drugiego naraz niech nie mówią i niech u nas tego nie próbują wmawiać w młodzież, że niby to bogowie płodzą zło i że bohaterowie wcale nie są lepsi od ludzi. Bo, jak się poprzednio mówiło, ani to o bojaźni bożej nie świadczy, ani prawdą nie jest. Dowiedliśmy przecież, że od bogów zło pochodzić nie może.

— Jakżeby mogło?