— I bardzo.
— Nieprawdaż, kiedy to widzi człowiek majętny, na którym z tego powodu ciąży zarzut, że jest wrogiem ludu, wtedy on, przyjacielu, w myśl owej wyroczni, którą Krezus317 otrzymał,
nad żwirowiska Hermosa
Zmyka czym prędzej i wcale nie wstydzi się swego tchórzostwa.318
— Zapewne — powiada — bo nie miałby już możności wstydzić się go drugi raz.
— A którego złapią — dodałem — tego śmierć czeka.
— Z konieczności.
— A ten przywódca sam, jasna rzecz, że nie leży w całej swojej wielkości wielce rozciągnięty na ziemi319, tylko, zdeptawszy wielu innych, staje na rydwanie państwa, już nie jako przywódca, ale jako skończony dyktator.
— Czemu by nie miał — powiada.
XVII. — Zatem opisaliśmy szczęście takiego człowieka — dodałem — i szczęście państwa, w którym by się taki śmiertelnik pojawił?