— Tak jest — powiedział.
— No, cóż? A obawy czy nie musi być pełne takie państwo i taki człowiek?
— Musi, koniecznie.
— A co myślisz? Że w jakimś innym państwie znajdziesz więcej skarg i westchnień, i żalów, i cierpień?
— W żaden sposób.
— A w człowieku innym jakimś, myślisz, że będzie tego więcej niż w tej naturze despotycznej, którą do szału doprowadzają pożądania i amory?
— Jakżeby tam? — powiedział.
— Więc jeżeli, myślę sobie, wszystko to i inne takie rzeczy wziąwszy pod uwagę, osądziłeś, że to państwo jest najnieszczęśliwsze ze wszystkich...
— A czy niesłusznie? — wtrącił.
— Nawet i bardzo — powiedziałem. — Ale znowu o typie despoty co mówisz, jeżeli te same rzeczy bierzesz pod uwagę?