— A czyż jest — wtrąciłem — mądrym i dobrym człowiek niesprawiedliwy, a sprawiedliwy — ani tym, ani tamtym?
— I to — mówi — dobrze.
— Nieprawdaż — dodałem — i podobny jest do mądrego i dobrego człowieka niesprawiedliwy, a sprawiedliwy nie jest do niego podobny?
— Jakże nie ma być i podobny — odparł — skoro taki jest? Musi jeden być podobny do takich, a drugi niepodobny.
— Pięknie. Więc taki jest jeden i drugi z nich, do jakich ludzi jest podobny.
— Ale co z tego? — powiada.
— No nic, Trazymachu; a znawcą muzyki ty nazywasz kogoś, a drugiego niemuzykalnym?
— Owszem.
— Którego z nich mądrym, a którego głupim?
— Znawcę przecież mądrym, a niemuzykalnego głupim.