— Zatem do każdej cząstki istnienia jest przyczepione to Jedno; ono nie opuszcza ani mniejszej cząstki, ani większej, ani żadnej innej.

— Tak.

— A czy będąc Jednym, ono jest równocześnie całe na wielu miejscach? To zobacz!

— Ja patrzę i widzę, że to być nie może.

— Zatem rozdzielone, jeśli nie całe. Bo inaczej chyba w żaden sposób nie będzie przysługiwało wszystkim częściom istnienia, jak tylko rozdzielone.

— Tak.

— A tego rozdzielonego musi być koniecznie tyle, ile jest części.

— Musi.

— Więc czy nie słusznie mówiliśmy przed chwilą, że istnienie musi mieć części najwięcej? I tego rozdzielonego nie ma więcej niż Jedno, tylko tyle samo, zdaje się, co Jedno. Bo ani istnienie nie opuszcza Jednego, ani Jedno istnienia, tylko ich jest wszędzie po równi, tyle samo.

— Ze wszech miar, tak to wygląda.