Gość: To ładnie, Teajtecie. I jakkolwiek sądzę, że ty należysz do tych, którzy w przyszłości będą jakoś inaczej myśleli, to jednak teraz próbowałem cię racjonalnie, przy pomocy nieodpartego wpływu nakłonić do wspólnego stanowiska. Ja się orientuję w twojej naturze, ona i bez moich słów podchodzi sama do tego, do czego mówisz, że cię teraz ciągnie. Więc ja ci dam pokój. Bo to by była strata czasu. Ja tylko założę, że to, co rzekomo natura wytwarza, tworzy się pod wpływem umiejętności boskiej, a to, co z tego materiału ludzie zestawiają, powstaje pod wpływem ludzkiej; i w tym sensie istnieją dwa rodzaje twórczości: jeden to twórczość ludzka, a drugi — boska.
Teajtet: Słusznie.
Gość: Więc skoro one są dwie, to tnij każdą z nich znowu na dwoje.
Teajtet: Jak?
Gość: Tak jak przedtem przeciąłeś całą twórczość wszerz, tak ją teraz przetnij wzdłuż.
Teajtet: Niech będzie rozcięta.
Gość: W ten sposób tworzą się jej cztery części. I to są jej części wszystkie. Dwie od naszej strony: ludzkie. A dwie od strony bogów: boskie.
Teajtet: Tak.
Gość: Ale gdy się je rozetnie inaczej, to jedna część każdej z dwóch połów będzie tworzeniem rzeczy samych, a te dwie części, które zostają, może by najlepiej nazwać tworzeniem wizerunków. W ten sposób na nowo się twórczość rozpada na dwie części.
Teajtet: Powiedz no, jak to właściwie jest z każdą z dwóch połów. Jeszcze raz.