Teajtet: Jakżeby nie?

Gość: A z dysput jedne służą do marnowania, a drugie do przysparzania pieniędzy.

Teajtet: Ze wszech miar.

Gość: To spróbujmy powiedzieć, jak należy nazywać jedne i drugie z nich.

Teajtet: No tak, trzeba.

Gość: Ja uważam, że gdy zamiłowanie do tego zajęcia prowadzi do zaniedbywania domu i majątku, a styl tych rozpraw większości spośród słuchaczy nie sprawia przyjemności dla ucha, wtedy to się, według mego zdania, nazywa nie inaczej, jak tylko: niepotrzebne mielenie językiem.

Teajtet: A mówią tak jakoś.

Gość: Więc jego przeciwieństwo, które zbija majątek na sporach prywatnych, z kolei ty próbuj teraz nazwać.

Teajtet: Jakąż by można inną znowu podać nazwę i nie chybić? Nic, tylko znowu wraca, po raz czwarty, ten przedziwny sofista, za którym wciąż gonimy.

Gość: No nic, tylko zdaje się, że sofista to właśnie jest rodzaj, który sobie przysparza pieniędzy, a zalicza się do umiejętności dysputowania, która należy do umiejętności sprzeczania się, do umiejętności prowadzenia sporów, a więc jest pewnym bojem, rodzajem walki i umiejętności nabywania. Tok myśli znowu tak nam pokazał sofistę.