Gość: A różne to zawsze w stosunku do czegoś różnego. Czy nie?
Teajtet: Tak.
Gość: Tak by nie było, gdyby się przecież byt i różność nie różniły gwałtownie. Gdyby i drugie z nich mogło uczestniczyć w obu ideach tak jak byt, toby i z dwóch rzeczy różnych jedna mogła być różna nie w stosunku do drugiej. A tymczasem wychodzi nam całkiem po prostu, że cokolwiek byłoby różne, to z konieczności jest tym, czym jest, w stosunku do czegoś drugiego.
Teajtet: Mówisz tak, jak jest.
Gość: Zatem mamy powiedzieć, że natura różności to piąta postać z tych, które sobie wybieramy.
Teajtet: Tak.
Gość: I powiemy, że ona przenika je wszystkie. Bo każda z nich jest czymś różnym — nie dzięki swojej własnej naturze, tylko dlatego, że bierze udział w idei różności.
Teajtet: Stanowczo tak.
XLI. Gość: A teraz tak powiedzmy o tych pięciu, biorąc je po jednej pod uwagę.
Teajtet: Jak?