Trzecie założenie, bardzo nieoczywiste: piękne mogą być tylko odwzorowania rzeczy niezmiennych: idei, a odwzorowania rzeczy zrodzonych i zmiennych nie są piękne.

Czwarte: świat widzialny powstał w czasie, bo jest złożony z przedmiotów zmysłowych. Świat jest tworem i dzieckiem Boga. O Bogu jednak lepiej nie mówić słowami publicznie. Dlaczego? Bo istotę tej potęgi dobrej najlepiej jest odczuwać w zachwycie, jak w Państwie w księdze 6, w rozdz. XX, a nie ujmować jej w słowa. W słowach wyjdzie z tego tylko jakiś Zeus czy inny bóg mityczny, a nie Istota najbardziej rzeczywista i najlepsza, a niewidzialna dla oczu. Oprócz tego święte milczenie najlepiej chroni pomysły sprzeczne od kontroli publicznej.

Piąte: świat widzialny wykonał Bóg na wzór idei. To było dla Platona oczywiste, że rzeźbiarz musi mieć modela przed sobą, a tokarz jakiś wykres na papirusie. Stwórca nazywa się u niego robotnikiem, rzemieślnikiem, bo to znaczy po grecku wyraz demiurgos.

VI. Przychodzą nowe założenia. Szóste: Bóg jest dobry, więc chciał, żeby świat był dobry i piękny. Z tego prędko wynika, że świat jest istotą żywą, ma duszę i rozum.

Nie przychodzi autorowi na myśl, że zupełnie tak samo można by dowodzić duszy i rozumu w każdym kamieniu, bo wszystkie kamienie są też dziełem dobrego Boga. I nie powinny by istnieć żadne istoty złe, brzydkie i głupie. Optymizm nie dopuszcza tych wniosków, ale uniknąć ich trudno.

To ważne, że rysem dobroci ozdobił Stwórcę, względnie wykonawcę świata Platon w tym miejscu i w Państwie. I tak on pierwszy mówił: ojcze nasz.

Wzorem świata widzialnego była idea istoty żywej. Świat istnieje tylko jeden, ponieważ jego wzór był jeden. I to „ponieważ” nie jest mocne, bo znamy i liczne naśladowania jednego wzoru, i to bardzo do wzoru podobne. Jest to werbalizm64 w rozumowaniu, od którego roi się Platoński Parmenides. Bóg nie jest u Platona stworzycielem świata z niczego. Jest tylko jego wykonawcą z materii istniejącej już przedtem w chaosie.

VII. Pierwotne dwa składniki świata to ogień i ziemia. Bardzo od siebie różne. Żeby je powiązać, stwarza bóg, czy też bierze skądś jeszcze dwa składniki pośrednie: powietrze i wodę. W szeregu składników: ogień, powietrze, woda, ziemia, każdy składnik ze względu na swój ciężar i gęstość ma się tak do swego poprzednika, jak ten poprzednik do swojego. Tyle można z tego wyrozumieć. Nie sposób za to przeniknąć intencji tego zdania, które mówi coś o proporcji ciągłej. Przychodzi na myśl przykład taki: Jeżeli prawdą jest, że

, to prawdą jest też, że