Ani matka, ta sama, co ich urodziła.
(Tak mi mówił przynajmniej ten, co chłopców widział,
Ja ich sam nie widziałem, niech nikt z was nie myśli).
Gdy już mieli lat siedem, wtedy jakoś ojciec
W duży statek władował wielką moc towarów;
Zabrał potem na statek jednego bliźniaka
I wziął w podróż handlową z sobą do Tarentu54,
A drugiego zostawił razem z matką w domu.
W Tarencie właśnie były igrzyska, gdy przybył,
I — jak to na igrzyska — moc ludzi się zbiegła.