„Każdy z nas składa się z dwu części: rozumu i nierozumu”44.
„Nierozum” należy rozumieć jako skłonności cielesne, które w pojęciu Plutarcha są główną przeszkodą w dążeniu człowieka ku wyższym formom istnienia.
Ten dualizm Plutarcha stoi jednak w przeciwieństwie do światopoglądu greckiego i dotychczasowej jego filozofii. Oczywista, ani filozofia, ani religia grecka nigdy nie zaprzeczały owych dążności wrodzonych w człowieku ku doskonaleniu się. Jednak nie pojmowano tego dążenia jako zwalczanie złych instynktów, lecz raczej jako doskonalenie się surowej materii, którą człowiek przynosi na świat. Według etyki greckiej człowiek nie jest ani zły, ani dobry i nie ma grzechów pierworodnych. Jest to surowy materiał, jak marmur, z którego można wykuć arcydzieła i nic niewartające bohomazy.
Ten sam rys cechuje też religię grecką, która na ogół w swojej klasycznej formie nie rozdziela bóstw na złe i dobre. Zeus45 jest straszny, gdy karze, ale szczęśliwy ten, kto jest w jego łaskach. Juno46 jest dobrodziejką ogniska domowego, ale sroży się na Trojan i na Parysa i zsyła na nich nieszczęścia bez liku, gdy Parys grzeszy przeciw jej prawom boskim i zabiera Helenę jej prawowitemu mężowi.
Religia grecka zbliża się pod tym względem do monoteizmu żydowskiego, którego Bóg jest „miłosierny i wielkoduszny, ale mści się za grzechy”. Obu tym religiom, zresztą tak różnym, obcy jest dualizm perski, który uznaje złego i dobrego boga (Ormuzd — Bóg światła, Aryman — Bóg ciemności). Ale pod tym względem różnią się one też od światopoglądu chrześcijańskiego, który się też przejął dualizmem perskim i przyznał szatanowi pewne prawa.
Plutarch, uznając dualizm, zdaje sobie dokładnie sprawę, że oddala się od tradycji greckiej. Przedstawiwszy sposób patrzenia na to zagadnienie innych filozofów, jak Platona i Arystotelesa, pisze:
„Wszyscy ci filozofowie nie wiedzą, że człowiek jest podwójnie złożony”47.
Plutarch w drugiej swojej rozprawie o cnocie48 jest już mniej stanowczy co do możliwości nauczania cnoty. Mówiąc o dwoistości duszy ludzkiej, pisze:
„Pitagoras był prawdopodobnie tego samego zdania, radząc dla doskonalenia duszy ludzkiej oddawać się muzyce. Zauważył, że nie obie części duszy ludzkiej są posłuszne rozumowi i że trzeba innego sposobu, gdyż nawet filozofia nie może sobie dać rady z nierozumem”49.
Plutarch czerpał ze skarbu starych zwyczajów i tradycji. Z czcią odnosił się do Platona, ale najchętniej odwołuje się do Pitagorasa50. Pitagoras stał się znowu modny w czasach Plutarcha, bo właśnie w przeciwieństwie do filozofów późniejszych uważał, że nie filozofia jest kluczem do cnoty, ale że odwrotnie: trzeba żyć życiem cnoty, ażeby znaleźć przystęp do filozofii. Jak wiadomo, Pitagoras nakładał na uczniów swoich nowicjat, zanim ich wtajemniczał w arkana swej wiedzy. Popularność nowopitagoreizmu tłumaczy się zresztą i tym, że filozofia ta ma coś wspólnego z prądami pochodzenia azjatyckiego i egipskiego, które w tym czasie mają silny wpływ na współczesnych. Uważano też w starożytności, że Pitagoras mądrość swą czerpał w Egipcie.