— Dobrze się prezentują ci francuscy żołnierze — rzekł pułkownik do córki po angielsku — toteż łatwo z nich robią oficerów.

Następnie, zwracając się po francusku do młodego człowieka:

— Powiedz mi, mój zuchu, w którym pułku służyłeś?

Zapytany trącił lekko łokciem ojca chrzestnego syna swego ciotecznego siostrzeńca i powstrzymując ironiczny uśmieszek, odpowiedział, iż służył w pieszych strzelcach gwardii, obecnie zaś opuścił 7 pułk lekkiej broni.

— Czy był pan pod Waterloo? Wyglądasz bardzo młodo.

— Owszem, panie pułkowniku, to moja jedyna kampania.

— Liczy się za dwie — rzekł pułkownik.

Młody Korsykanin przygryzł sobie wargi.

— Papo — rzekła miss Lidia po angielsku — zapytaj go, czy Korsykanie bardzo kochają swego Bonapartego?

Zanim pułkownik zaczął tłumaczyć pytanie na francuski, młody człowiek odpowiedział dość dobrą angielszczyzną, mimo że z wybitnym akcentem: