— Tak... Teraz wiem, dlaczego twój mąż zaprosił ciotkę, by przyjechała i zamieszkała u was.
— O, nie — odpowiedziałam — mylisz się! Nie wzywał jej wcale, przybyła sama...
Hemangini wybuchła ponownie rozgłośnym śmiechem.
— Poznaję po tym kochaną cioteczkę! — zawołała. — Co za uprzejmość z jej strony, że przyjechała nieproszona wcale. Ale teraz... Bądź pewna, droga siostro, nie pozbędziesz jej się tak łatwo... O... Znam ja ją!
Urwała nagle i zmieszała się znowu.
— No, dobrze... — powiedziała. — Ale nie pojmuję, po co mnie ojciec tutaj wysłał? Może ty wiesz?
Podczas naszej rozmowy weszła do pokoju ciotka. Hemangini zwróciła się do niej i spytała:
— Kiedy zamierzasz jechać do domu, cioteczko?
Ciotka wybuchnęła jak mina:
— Cóż za pytanie? Nie widziałam równie niespokojnej jak ty istoty. Dopiero co przybyłam, a ona chciałaby jechać dalej...