Maszi
I
— Maszi!
— Śpij, śpij, drogi Dżatinie, już bardzo późno!
— To nic! Nie pożyję już i tak długo. Właśnie myślałem o tym, że Mani powinna by jechać do swego ojca... gdzież on to mieszka?
— W Sitarampurze.
— Tak... W Sitarampurze! Wyślij ją tam. Niedobrze, by dłużej męczyła się przy chorym człowieku. Sama jest słabowita.
— Cóż ty mówisz? Czy sądzisz, że zgodziłaby się opuszczać cię w tym stanie?
— Więc wie, co lekarze...?
— Sama to dobrze widzi. Kiedym jej niedawno dała do poznania, że powinna by wracać do ojca, omal sobie nie wypłakała oczu.