— Anath.
— Nie, dziś jechać nie możesz, moja droga. Jutro!
— Kajuta już opłacona!
— To nic, niewielka strata. Możesz jechać jutro rano.
— Maszi, nie mam przesądów co do feralnych dni kalendarza. Cóż to może szkodzić, że dziś pojadę?
— Dżatin chce pomówić z tobą!
— Dobrze, mam jeszcze trochę czasu. Pójdę doń i załatwię się prędko.
— Ale nie mów mu, że wyjeżdżasz!
— Dobrze, nie wspomnę o tym. Tylko długo pozostać nie mogę u niego. Jutro jest annapraszan mojej siostry i dzisiaj jechać muszę!
— Proszę cię, droga Mani, usłuchaj mnie bodaj raz jeden! Posiedź przez chwilę spokojnie, opanuj się. Niech nie spostrzeże, że ci tak pilno!