— Spisałem wczoraj testament. Czym ci go pokazał? Doprawdy nie mogę sobie przypomnieć...

— Nie masz potrzeby pokazywać mi go, Dżatinie.

— Gdy matka zmarła, nie posiadałem nic. Tyś mnie żywiła i wychowywała. Dlatego sądzę...

— Głupstwo, mój drogi. Miałam tylko ten dom i trochę pieniędzy. Resztę zarobiłeś sam.

— Ale ten dom...

— Nic nie znaczy! Przybudowałeś doń tyle, że dziś trudno poznać, gdzie był mój dom.

— Jestem pewny, że miłość Mani ku tobie...

— Tak... tak, Dżatinie. Spróbuj teraz trochę zasnąć!

— Jeśli całe swe mienie zapisałem Mani, to w praktyce pozostanie ono twoim, Maszi. Ona wszakże we wszystkim jest ci powolna...

— Czemuż dręczysz się tym wszystkim, mój drogi?