— Tak, mój drogi, przyznaję, żem się myliła. Próba może jeno dać pojęcie należyte o człowieku.
— Maszi!
— Spróbuj zasnąć, drogi Dżatinie.
— Pozwól mi trochę pomyśleć i pogadać! Nie gniewaj się, Maszi!
— Mów, skoro chcesz!
— Wówczas, gdym sądził, że nie zdołam posiąść serca Mani, znosiłem to cierpliwie. Ale ty...
— Ja... o, nie mów tak, i ja znosiłam to...
— Serca, widzisz, nie są to przedmioty bez życia, które się tylko bierze i zaraz posiada. Czułem, że Mani nie zna swego własnego serca i że pewnego dnia jakieś silne wrażenie, jakieś przeżycie...
— Tak, Dżatinie. Masz słuszność.
— Dlatego też nie zwracałem uwagi na jej kaprysy.