Nie zważając na burzę i deszcz, pobiegłem ku niemu i zapytałem go:

„Halo, Meher Ali, co jest kłamstwem?”.

Nie odpowiedział, lecz odepchnąwszy mnie na bok, biegł dalej dokoła pałacu ze swym szalonym okrzykiem, jak zahipnotyzowany przez węża ptak lata wciąż w kółko nad jego paszczą, i robił przy tym rozpaczliwy wysiłek, aby samego siebie ostrzec, powtarzając bez przerwy: „Precz! Precz! To wszystko kłamstwo! To wszystko kłamstwo!”.

Jak szalony pobiegłem w ulewnym deszczu do gmachu rządowego i zapytałem Karim Khana: „Powiedz mi, co to wszystko znaczy?”.

Od starego dowiedziałem się rzeczy następującej: kiedyś szalały w tym pałacu niezliczone niezaspokojone namiętności, nienasycone pożądania i piekielne płomienie dzikiej żądzy, a za to teraz przekleństwo wszystkiej wycierpianej męki serca i wszystkich zawiedzionych nadziei uczyniło każdy kamień tak spragnionym i łaknącym, że każdego żywego człowieka, który się do nich przypadkiem zbliży, pożerają chciwie niby wygłodzony potwór. Ani jeden ze wszystkich, którzy tam przespali trzy noce, nie mógł już ujść tej okrutnej paszczy, wyjąwszy Mehera Alego, który jednak przypłacił to pomieszaniem zmysłów.

Zapytałem:

„A czy nie znalazłby się jaki sposób, za pomocą którego ja mógłbym się uratować?”.

„Jeden jedyny tylko” — odpowiedział stary — „ale bardzo trudny. Ja panu powiem, na czym on polega, wprzód jednak musi pan wysłuchać całej historii perskiej panienki, która kiedyś mieszkała w tym przybytku rozkoszy. Nigdy nie odegrała się na tej ziemi dziwniejsza i bardziej serce rozdzierająca tragedia”.

W tej właśnie chwili pojawili się noszący pakunki tragarze, oświadczając, iż pociąg już idzie. A więc było już tak późno? Podczas gdy pociąg wjeżdżał na stację, my czym prędzej zbieraliśmy swoje manatki. Jakiś dystyngowany Anglik, zbudziwszy się prawdopodobnie ze snu, wyjrzał z okna przedziału pierwszej klasy i usiłował odczytać nazwę stacji. Jak tylko ujrzał naszego towarzysza podróży, zawołał: „Halo!” i zabrał go do swego przedziału. Ponieważ my jechaliśmy klasą drugą, nie mieliśmy już sposobności dowiedzieć się, kim był ten człowiek i jak się jego historia skończyła.

Ja powiedziałem: