W krwawym chaosie walk na Czerniakowie nie udało się kolegom z oddziału pochować dowódcy.

Od stycznia 1945 roku pani Jadwiga każdego dnia wracała na Czerniaków w rejon ulicy Wilanowskiej i Solca, by szukać ciała syna wraz z jego kolegami, którym dane było przeżyć Powstanie. 18 lutego 1945 roku, po mszy za Andrzeja i Janka Romockich, w czasie kolejnego spaceru poszukiwawczego wśród gruzów Czerniakowa koledzy prosili, żeby jednak poszła do domu, że jest zimno. Wydało się to jej podejrzane. Kiedy Pani Jadwiga wróciła w to samo miejsce następnego dnia, spotkała kolegów syna z saperkami. Okazało się, że codziennie przychodziła w to samo miejsce i stała na miejscu, gdzie pochowany prowizorycznie był jej syn. Koledzy poznali go po bucie, który wystawał spod ziemi, a potem po charakterystycznym polskim hełmie wz. 31. Hełm był jedyną rzeczą z osobistego wyposażenia syna, jaką matka zachowała w swoich rękach. W latach 70-tych przekazała hełm do zbiorów Muzeum Miasta Warszawy.

W listopadzie 1945 roku z prowizorycznego cmentarza przy kościele Trójcy Św. Przy ulicy Solec 61 zwłoki Andrzeja „Morro” Romockiego zostały przeniesione na Powązki i pochowane uroczyście na tworzonej wspólnej kwaterze żołnierzy batalionu „Zośka”. W swoim pamiętniku Pani Jadwiga zapisała między innymi:

„Zaczęłam się rozglądać i szukać ludzi do ekshumacji — i usłyszałam — Proszę nie szukać nikogo. Jaśka i Jędrka nikt obcy nie dotknie... Wtedy zrozumiałam, kim był dla nich Andrzej i jak Jaśka kochali [...]”

„Chłopcy odkopali do połowy Andrzeja, wręczyli mi krzyż harcerski, odcięli koalicyjkę z odznaką Agricoli — pokazali ryngraf z Matką Boską Ostrobramską, którego nie wzięłam — zostawiłam. Podali mi płócienną torbę, z której posypały się zupełnie świeże cukierki”.

[za www.mitologiawspolczesna oraz www.info-pc.home.pl/whatfor i in.]

Nie będzie nadużyciem wyrazić przypuszczenie, że były to te same cukierki, które „Morro” dostał od „Radosława” około godziny 16:00 14 września 1944 roku przed wyruszeniem na, jak szczerze wierzył, decydującą o losach Powstania i Warszawy akcję oczyszczenia brzegu Wisły przed desantem.


Polacy, gdziekolwiek się znajdujecie, Polacy...