Dukam polskie zdanie — pytanie,
a staruszka: „Prosto, kochani!”.
Potem drepcząc przez skrzyżowanie
powtórzyła: „Prosto, kochani!”.
1973 (tłum. B. Jagiełło)
Wątpliwe, by na brzegu rzeki we wrześniu 1944 roku szlochali jacykolwiek czerwonoarmiejcy. Wątpliwe, by zaroślach nad brzegiem rzeki ktokolwiek postawił zamaskowany czołg. Brzegiem nikt nie łaził, był pod niemieckim ostrzałem. Ale słowa Wysockiego zdają się sugerować, że zwyczajni Rosjanie mogli jednak mieć nieco inne zdanie o Powstaniu niż to, jakie głosiło Radio Moskwa w komunikacie z 17 września 1944 roku. Tego dnia temperatura w Warszawie w nocy spada przy gruncie do zera, woda w Wiśle jest lodowata.
Krwawy zen. Schwerpunkt
Kiedy kończyłem czytać monografię Tadeusza Grigo, dom już spał, było cicho, nie chciałem patrzeć na zegarek, bo wiedziałem, że jaka by pora nie była, było już mocno za późno i powinienem dostać naganę. Towarzyszył mi poszum w głowie, tak jakby oni wszyscy tam byli. Jakiś niepokój, że kiedy siądę do pisania, gdzieś między poranną paletą z zamówionym towarem a klientami hurtowymi i detalicznymi, i potem wreszcie wieczorem, kiedy dzieci śpią, a żona czeka z paluszkami na dole, żeby chwilę spędzić razem — o czymś zapomnę. Nie że o kimś, bo tych głosów jest zbyt wiele i one wiedzą o tym. Uwagę zwraca pojedynczy los, mimo że okazuje się on zabójczo powtarzalny. Ale wyłuskanie tej pojedynczości zarazem ma moc ocalenia wielogłosu, jakby go wzmaga, nie wycisza. Pojedyncze imiona, pseudonimy, a za nimi następne. Imiona krótkie niby salwa — jak napisze Poeta. Piszę. Cmentarze rosną, maleje liczba czytelników. To zrozumiałe. Coraz więcej codziennych spraw się nakłada na to czuwanie. Niektóre wyglądają, jakby naprawdę były ważne. Poza tym Ty już wiesz, że to zmierza ku końcowi. To dosyć nieludzki punkt widzenia. Może na jakiś sposób uzurpujący sobie boskie prerogatywy do przekraczania linearności czasu. Patrzysz na ich zdjęcie — uśmiechnięci, mimo czerni i bieli, zmęczenia, lęku, który zawsze pewnie gdzieś chwyta podstępnie za żołądek, ale młodość, siła, ciepło emanuje. Są ciepli, żywi. A Ty wiesz coś, czego oni jeszcze nie wiedzą. Wiesz gdzie i kiedy — kula snajpera, granat, odłamek, miotacz płomieni, podmuch eksplozji pocisku ciężkiego moździerza, kostka białego fosforu.