Czuje, wierzę i śnię na jawie,
że w Warszawie jestem, w Warszawie. ..
Oto ona — odbudowana,
i ta sama, i nie ta sama,
przez szaleńców z ziemią zrównana,
niezrównana, nieporównana!
Inne kraje i obyczaje —
strzałki, ronda, światła, tramwaje —
przed staruszką pokornie staję,
chcę zapytać jak jechać dalej.