Nie była rodowitą Warszawianką, urodziła się w roku 1914 w Mazurkach koło Baranowicz, na Kresach. Powiedzielibyście, że była „słoikiem”, przybyszem zza Sokółki. Maturę składała w Brześciu nad Bugiem. Była harcerką, studiowała geografię, etnografię, historię, uczyła się śpiewu, pisała, komponowała i pięknie śpiewała. Wielkie miasto ją męczyło, wychowywała się przecież na wsi, wśród pól, łąk, lasów i podobno kiedy tylko mogła, uciekała z niego. Miała przed wojną narzeczonego, Stanisława Wujastyka, instruktora lotnictwa, który 18 września 1939 roku, unikając prawdopodobnie rozstrzelania w Katyniu, przekroczył granicę z Rumunią i tułał się od Algieru po Wielką Brytanię i Włochy jako lotnik. Pisała do niego regularnie, a on nie odpisywał, nie tylko dlatego, że los rzucał go w różne strony. Również dlatego, że w Wielkiej Brytanii ożenił się i jakoś brakowało mu odwagi, żeby napisać o tym swojej przedwojennej narzeczonej. Ostatecznie Krystyna dowiedziała się o tym pośrednio, od swojej przyjaciółki. To mógł być rok 1943, może początek 1944. Wujastyk ożeni się jeszcze trzy razy, umrze w roku 2012 w Monachium.

W Powstaniu Warszawskim Krystyna Krahelska ps. „Danuta” została przydzielona do 1108 plutonu Zgrupowania „Jeleń”, które w godzinie „W” miało uderzyć na Dom Prasy przy ulicy Marszałkowskiej 3/5. Jak wiele innych uderzeń w Godzinie „W”, także i to — mimo że ruch miejski, jak powiadali dowódcy Powstania, miał „przykryć” koncentrację oddziałów i sprzyjać zaskoczeniu — nie udało się. Niezastąpiony Stanisław Podlewski tak napisał na podstawie zebranych relacji o ostatnich chwilach Krystyny Krahelskiej:

„Po chwili z różnych stron budynku padają strzały. Pchor. „Tur” zostaje postrzelony w głowę. Sanitariuszka „Danuta” zakłada rannemu opatrunek. Pod niezwykle silnym ogniem powstańcy wycofują się do ogródków działkowych na Pole Mokotowskie. W pewnej chwili sanitariuszka „Danuta” pada ranna na ziemię. Pchor „Wrzos” i jakaś sanitariuszka biegną, aby udzielić pomocy. Danuta Krzyczy głośno:

— Nie podchodźcie, bardzo silny ogień!

Pchor. „Wrzos” i sanitariuszka podczołgują się do rannej, która wciąż krzyczy:

— Zostawcie mnie proszę... Ja sama...

Około godziny 8 z punktu sanitarnego na Polnej zostaje wysłany patrol sanitarny do ogródków działkowych na Polu Mokotowskim. Nieprzytomną sanitariuszkę „Danutę” odnoszą do szpitala”.

Siostra poetki, Halina:

„ona upadła nie na bruk, co byłoby dla niej straszne, ona upadła na pole działkowe, leżała wśród słoneczników, kartofli, buraków, na tej ziemi, która dla niej była wszystkim”.

Krystyna Krahelska została postrzelona zaraz po godzinie 17:00 trzema kulami w płuco. Nie był to raczej żaden snajper, jak twierdzą niektórzy. Ten postrzeliłby ją raczej jednym strzałem, jak Andrzeja Morro Romockiego w serce albo jak Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w głowę. Charakter rany wskazuje raczej na broń automatyczną. Leżała ponad dwie godziny wśród słoneczników, z tymi trzema przestrzelinami w płucu, a życie pomału wychodziło z niej i wsiąkało w ziemię. Około północy zoperowano ją w szpitalu przy ulicy Polnej. Nadaremno. Zmarła o czwartej nad ranem 2 sierpnia 1944 roku.