Requiem za przyjaciółkę

O, mam umarłych moich, i zwracałem

im własną wolność, i zdumiony byłem,

jak utuleni są, jak w tym umarciu

zadomowieni szybko, sprawiedliwi,

jak od opinii swej różni. Ty jeno,

ty wracasz; muskasz mnie, okrążasz, pragniesz

potrącić o coś, by zabrzmiało tobą,

by cię zdradziło. Och, ty nie wydzieraj,

czego się uczę z wolna. Ja mam słuszność;