Zrozumieć łatwo, że z tego wszystkiego, co się stało teraz, tylko to jeszcze zachowało się w podaniu: jego gest, ten gest niesłychany, którego nigdy przedtem nie widziano. Ów gest błagania, z jakim runął do ich nóg, zaklinając, aby nie kochali.
Przestraszeni i chwiejni podnieśli go do siebie. Gwałtowność jego wyłożyli na swój sposób, przebaczając. Musiała to być dla niego ulga nieopisana, że wszyscy go źle rozumieli, mimo rozpaczliwą jednoznaczność jego postawy.
Prawdopodobnie mógł pozostać. Albowiem poznawał z dnia na dzień bardziej, że nie jego tyczyła się ta miłość, którą się tak pysznili i do której chyłkiem zachęcali się wzajemnie. Musiał uśmiechać się niemal, kiedy się wysilali — i stawało się rzeczą jasną, jak wcale jego nie mogli mieć na myśli. Cóż oni wiedzieli, kto on był!
Teraz bardzo trudno było go miłować, a on czuł, że Jeden tylko zdolny był do tego. Ten jednak nie chciał jeszcze.
Przypisy:
1. rue (fr.) — ulica. [przypis edytorski]
2. Maison d’Accouchement (fr.) — dom porodów. [przypis edytorski]
3. Hospital militaire (fr.) — szpital wojskowy. [przypis edytorski]
4. jodoform — żółta, krystaliczna substancja, jeden z pierwszych środków antyseptycznych. [przypis edytorski]
5. pommes frites (fr.) — frytki. [przypis edytorski]