— Oto jest, mój panie.
Przyskoczył i położył sobie rękę na sercu. W kurczu dziąseł dwa rzędy zębów uderzały o siebie; twarz jego była tak straszna, że począłem się lękać, by lada chwila nie popadł w omdlenie.
— Niech się pan uspokoi — rzekłem.
Spróbował się uśmiechnąć okropnie smutnym uśmiechem — i rozpaczliwym ruchem nagłej decyzji ściągnął papier, którym szuflada była przykryta. Na widok zawartości szuflady odetchnął głęboko, z taką ulgą, jakby ujrzał coś niezwykle rozkosznego, uszczęśliwiającego.
Po chwili zapytał głosem zupełnie uspokojonym, opanowanym:
— Czy ma pan kieliszek?
Wstałem i z pewnym trudem wyszukałem żądany przedmiot.
Podziękował uśmiechem, nalał do kieliszka kilka kropel czerwonej tynktury i nasypał nieco proszku. Mieszanina, początkowo lekko różowawa, poczęła coraz bardziej stawać się biała, ogrzewać się i wydawać z siebie cienkie smugi pary. Nagle ustało ogrzewanie, które doszło do wrzenia, mieszanina stała się purpurowa, a wreszcie zielona. Mój gość śledził te metamorfozy wzrokiem znawcy. Teraz uśmiechnął się, postawił kieliszek na stół i zwrócił się do mnie z badawczym spojrzeniem.
— A teraz — rzekł — musimy dotrzeć do końca. Czy chce pan pozostać rozsądnym człowiekiem? Czy chce pan pozwolić, bym wziął ten kieliszek i bez dalszych wyjaśnień opuścił pański dom? A może już całkowicie owładnęła panem ciekawość? Niech pan się dobrze zastanowi nad odpowiedzią; decyzja pańska będzie dla mnie miarodajna. Zależnie od tej decyzji pozostanie pan taki, jaki pan był dotychczas, a więc ani bogatszy, ani mędrszy17, albo też, jeśli pan się inaczej zdecyduje, pójdzie pan drogami wiodącymi do nowych krain wiedzy, do sławy i władzy; tu, w tym pokoju, w tej chwili oczy pańskie zostaną olśnione cudem, który wstrząsnąłby i zachwiałby niewiarą samego szatana!
— Mój panie — rzekłem, siląc się na spokój, którego w rzeczywistości nie posiadałem — pańskie słowa są zagadkowe, toteż nie będzie się pan dziwił, że do tych słów nie przywiązuję szczególnej wagi i nie wierzę im. A jednak nazbyt daleko już posunąłem się, uczestnicząc w zagadkowych pańskich matactwach, bym nie chciał również dowiedzieć się ich zakończenia.