— Dobrze więc! — odparł mój gość. — Lanyonie, co teraz zobaczysz, to musisz zachować w bezwzględnej tajemnicy. A teraz ty, który tak długo hołdowałeś ciasnym, materialistycznym poglądom, który zaprzeczałeś transcendentalnym18 możliwościom, który zaprzeczałeś istnieniu i przewadze duchów, spójrz!

Zbliżył kieliszek do ust i jednym łykiem wypił miksturę. Potem krzyknął, zatoczył się, chwycił za stół kurczowo, patrzał wybałuszonymi oczyma, dyszał, mając usta szeroko otwarte.

I gdy tak stał, począł się nagle przeobrażać, pęcznieć, róść19, twarz jego stawała się ciemniejsza, rysy twarzy stapiały się i zlewały...

Następnej chwili podskoczyłem, przypadłem do ściany, oparłem się o nią, ramię podniosłem w górę, by się obronić; w moich oczach dokonywał się cud, moja dusza była przepojona niebywałym lękiem.

— Boże, Boże! — wołałem — Boże, Boże! — wciąż powtarzałem, gdyż przed mymi oczyma stał blady i na wpółprzytomny, rękami poruszający jakby w próżni — Henryk Jekyll!

Co mi opowiedział w następnych godzinach, tego nie mogę mimo najlepszej woli przelać na papier. Widziałem, słyszałem; moja dusza zachorzała. Teraz oto, gdy ów widok znikł sprzed mych oczu, zapytuję się jeszcze, czy wierzę w to wszystko, i nie mogę dać odpowiedzi. Moje życie jest do cna wstrząśnięte, sen opuścił mnie, obok mnie siedzi stale, dniem i nocą, najokropniejsza zmora. Czuję, że dni moje są policzone, że muszę umrzeć. O moralnym upadku, który ten człowiek — ze łzami skruchy — przede mną ujawnił, nie mogę mówić szczegółowo, gdyż ogarnia mnie na tę myśl przerażenie.

Chcę ci tylko jedno powiedzieć, Uttersonie. Czy zechcesz temu uwierzyć? Oto owo stworzenie, które owej nocy zakradło się do mojego domu, było wedle własnych zeznań Jekylla znane pod nazwiskiem „Edward Hyde” i jest w całym kraju poszukiwane jako morderca Carewa.

Hastie Lanyon.

X. Relacja Henryka Jekylla

Urodziłem się w roku 18... jako spadkobierca wielkiego majątku. Miałem wybitne uzdolnienia, byłem bardzo pilny, starałem się o to, by zyskać poważanie ludzi mądrych i dobrych; miałem zatem przed sobą zaszczytną przyszłość. Największym moim błędem było to, że miałem silny pociąg do rozwiązłego życia, które wielu ludziom sprawia wielką przyjemność, a które tylko z wielką trudnością mogłem pogodzić z pragnieniem, by ludziom wydać się poważnym i solidnym.