— Czym twoim? Kłamiesz! — krzyknął.
— Northmour — odparłem — wszyscy wiemy, że masz zły charakter, a mnie twoje słowa najmniej mogą gniewać. Prócz tego proponuję ci, abyś mówił ciszej, bo jestem przekonany, że nie jesteśmy sami.
Obejrzał się. Uwaga moja ochłodziła jego uniesienie.
— Co chcesz przez to powiedzieć? — zapytał.
Wymówiłem tylko jedno słowo:
— Włosi.
Zaklął siarczyście i patrzył na nas.
— Pan Cassilis wie to wszystko, co i ja wiem — rzekła moja żona.
— Chcę wiedzieć — wybuchnął — skąd przyszedł diabeł Cassilis i co diabeł Cassilis tu robi. Mówicie, żeście po ślubie. W to ja nie wierzę, a gdyby tak było, nieruchome piaski szybko dałyby wam rozwód. Cztery i pół minuty, Cassilis. Mam cmentarz prywatny dla mych przyjaciół.
— Ten Włoch — odparłem — ginął dłużej.