Spojrzał na mnie zaskoczony i poprosił, abym mu opowiedział, co wiem.

— Masz zbyt wiele przewagi nade mną, Cassilis — dodał.

Spełniłem jego prośbę. Słuchał, wydając okrzyki od czasu do czasu. Opowiedziałem o mym przybyciu do Graden, o tym, że to mnie właśnie chciał zabić, wreszcie streściłem wszystko, co widziałem i słyszałem o Włochach.

— A więc — rzekł, gdy skończyłem — przyszło to wreszcie. Nie ma wątpliwości, że to oni. A co ty zamierzasz robić?

— Zamierzam zostać z wami i przyłożyć rękę — odparłem.

— Jesteś dzielnym człowiekiem — powiedział szczególnym tonem.

— Nie boję się.

— A więc — ciągnął dalej — twierdzicie oboje, że jesteście małżeństwem? I pani mi to mówi w oczy, panno Huddlestone?

— Nie jesteśmy jeszcze małżeństwem — sprostowała Klara — ale będziemy nim, gdy tylko stanie się to możliwe.

— Brawo! — zawołał Northmour. — A umowa? Do kroćset tysięcy, chyba pani nie jest pozbawiona rozumu. Mogę nazwać rzeczy po imieniu. Cóż będzie z umową? Pani wie równie dobrze, jak ja, że życie ojca pani od tego zależy. Wystarczy mi włożyć ręce do kieszeni i odejść, a do wieczora będzie miał gardło poderżnięte.