— A to zuch! — zawołał Northmour. — Ale ona jeszcze nie jest panią Cassilis. Nie mówię nic więcej. Chwila obecna mi nie sprzyja.
Wtedy żona moja, ku memu zdziwieniu, postanowiła odejść.
— Pozostawiam tu panów samych — rzekła. — Ojciec mój zbyt długo jest bez opieki. Ale proszę pamiętać: macie być przyjaciółmi, bo obu was uważam za mych miłych przyjaciół.
Wytłumaczyła mi później ten krok. W jej obecności bylibyśmy się dalej kłócili. Miała słuszność, bo zaledwie znikła, rozmowa nasza stała się bardziej poufała.
Northmour patrzył na nią, gdy szła przez wydmy.
— To jedyna kobieta na ziemi — zawołał i zaklął. — Zobacz, jakie ona ma ruchy.
Ja skorzystałem ze sposobności, aby czegoś więcej się dowiedzieć.
— Patrz, Northmour, jesteśmy wszyscy w niezbyt miłym położeniu.
— Wierzę ci, chłopcze — odrzekł, patrząc mi w oczy. — Mamy całe piekło przeciw sobie, to prawda. Możesz mi wierzyć lub nie, ale nie jestem pewny życia.
— Powiedz mi jedno — zagadnąłem. — O co chodzi tym Włochom? Za co ścigają Huddlestone’a?