— Chcę zadać kilka pytań. Czy gotów pan odpowiedzieć?
— To zależy od pytań. Jeśli nie będą bezwstydne, albo jeśli za odpowiedź mógłbym zarobić więcej niż podwójną płacę, to jestem do dyspozycji.
— Przedewszystkiem, czy znałeś pan kobietę, podającą się za Różę Mitchel?2
— No, jakże? Wszakże żyłem z nią, zanim uciekła.
— Czy wiesz pan gdzie jest teraz?
— Nie! Niech ją wszyscy djabli...
— Wiedz pan, że zmarła, zostawiając 100. 000 dolarów, po które nie zgłosił się dotąd nikt jeszcze.
Przybysz podskoczył, jakby po strzale, wlepił oczy w detektywa, potem gwizdnął zcicha, a na twarzy jego zjawił się złośliwy uśmieszek, który nie uszedł uwagi Barnesa.
— Czy to prawda? — spytał po chwili.
— Oczywiście. Kobieta nie żyje, a spuścizna znajduje się w miejscu, skąd mogę ją podjąć dla człowieka który mi udowodni prawa swoje.