— Raczej kim była? Była Różą Mitchel.

— Acha! Więc znałeś ją pan?

— Miałem obowiązek odpowiedzieć na jedno tylko pytanie i uczyniłem to.

— Przyznałeś się pan jednak do tej znajomości.

— Trudno to przyjdzie panu udowodnić.

— Tak pan sądzi? Mam świadków. Raczcie panowie wejść.

Otwarto drzwi w ścianie przeciwległej i weszli dwaj lekarze.

— Cóż pan na to?

— Jestem ogromnie wdzięczny, gdyż mam teraz możność udowodnienia słów moich, ponieważ zdradziłeś się pan tak prędko, że sam nie jesteś.

Barnes zagryzł usta, a Mitchel zaś powiedział do lekarzy.