Zachorowałem nagle, lecz proszę, nie mów Remsenom, że jest to rzecz dość poważna. Zrób mi przysługę i weź udział w obchodzie. Dołączam zaproszenie, oraz list do Mr. Van Rawlstona, który cię wprowadzi. Weź, proszę, mój kostjum z wypożyczalni, na podstawie tego listu. Wiem, że miałeś zamiar dziś opuścić Nowy Jork, sądzę jednak, że z przyjaźni dla mnie zmienisz plan, by Miss Remsen nie była osamotniona. Wystąpi jako Szecherezada.
Twój oddany
Mitchel.
W wypożyczalni wydano mi ten list, gdym powiedział, że jestem detektywem, tropiącym zbrodnię. G...
Rozdział dziesiąty. Ali Baba i czterdziestu rozbójników
Dokończywszy czytania, pospieszył Barnes do domu Van Rawlstona, zażądał widzenia się z nim i został wpuszczony do pracowni.
— Mr. Van Rawlston — rzekł — jestem detektywem i proszę zezwolić, bym wziął udział w maskaradzie tego wieczoru. Rozumiem, że dziwi pana żądanie moje, ale dzieje się to w interesie pańskim.
— Przystanę może, jeśli pan bliżej rzecz objaśni, na spełnienie życzenia pańskiego.
— Wiadomo panu, że maskarada to zabawa niebezpieczna, gdyż wśliznąć się mogą ludzie rozmaici! — rzekł Barnes. — Mam powód przypuszczać, że wielka zbrodnia planowana jest na ten wieczór właśnie.
— To niemożliwe, szanowny panie. Wstęp mają sami tylko znajomi, a każdy musi się przy wejściu demaskować. Mimo wdzięczności za ostrzeżenie pańskie sądzę, że nie skorzystam z usług jego.