Gdy przybył, został niezwłocznie przyjęty.
— Wezwała mnie pani?
— Tak Mr. Barnes! — odrzekła. — Proszę siadać. Przystępując od razu do rzeczy, chciałabym pomówić z panem o zaginionym rubinie. Oczywiście, pragnę go odzyskać. Ofiaruję panu tysiąc dolarów za dokonanie tego.
— Propozycja pani jest spóźniona, Miss Remsen. Otrzymałem od pana Mitchela list z tą samą ofertą, a nie mogę przecież brać dwu honorarjów za jedną funkcję.
— Odmawiasz pan tedy pomocy?
— Przeciwnie! Postaram się z całą usilnością wykryć złodzieja i zwrócić własność, ale nie przyjmę zapłaty. Natomiast poproszę o pomoc pani.
— Uczynię wszystko co trzeba.
— Proszę mi tedy przedewszystkiem powiedzieć, czy nie ma pani podejrzenia jakiegoś?
Miss Remsen zawahała się, a detektyw patrzył bacznie w jej twarz.
— Czy czuła pani, że ktoś wyciąga szpilkę z włosów? — spytał, gdy milczała.