Okazywały męstwo z niezgaśnym71 rozjadem72.

Całe niebo zadrżało; byłaby się chwiała,

Gdyby już stała, ziemia aż do środka cała.

Cóż za dziw! — gdy w spotkaniu z tej i z owej strony

Ścierały się aniołów bystrych miliony,

Z których najmniejszy mógłby te żywioły skłócić

I grom tych wszystkich krain w swój oręż obrócić.

Homeryckim też sposobem jako główny epizod wśród ogólnej walki wyszczególnia się pojedynek przywódców, archanioła Michała z Szatanem. Szatan odnosi ranę i cofa się z wojskami swymi pod osłoną nocy.

Po tej czysto homeryckiej walce pierwszego dnia wyobraźnia poety, coraz śmielej się wznosząc, odważa się na potężny anachronizm, który tylko podniosłość całego przedmiotu i święta powaga Miltońskiego stylu ocala od śmieszności: w nocy mianowicie Szatan doradcom swym przedstawia pomysł nowej broni, którą wynalazł i którą z surowych materiałów chaosu zaraz tysiączne ręce urabiać poczynają. Tą bronią są — armaty!

Niech się zarodki kruszców z przepaści dostaną,